|
POCHWAL MNIE SZEFIE... Chcę dziś napisać o pewnej rozmowie. A raczej o jej fragmencie. Zdarza się czasem w pracy trenera konsultanta, że ocenia ludzi. I mnie się to zdarzyło w ostatnim tygodniu. Osoba po osobie, szef, któremu bardzo zależy. Nowy zespół, stojący przed bardzo ambitnym zadaniem. Nie ma się co dziwić, że się ich manager chce dowiedzieć, na ile myślę, że im się uda. No i co warto robić, żeby się rzeczywiście udało. Więc oceniałem, choć nie lubię tego, bo przecież kiedy już ludzie są przyjęci do pracy, całą parę trzeba wpuszczać w ich rozwój raczej niż w ocenę. Kiedy się jakoś tak złożyło, że pochwaliłem trzecią osobę z rzędu Pan Szef powiedział krótko Zaraz, zaraz, już trzecia pochwała z rzędu, przestajemy być konstruktywni.... Bardzo mi dał do myślenia tym zdaniem... Bo rzeczywiście, kiedy się przyjrzeć naszej codzienności, to się okazuje, że z pozytywnymi informacjami to właściwie nie ma co zrobić są niekonstruktywne. Pochwalili mnie, pochwalili coś można się co najwyżej dobrze poczuć. W życiu, a już na pewno w biznesowo-politycznym życiu, nie chodzi o to, żeby się dobrze czuć. Nic z tego nie wynika. Szukamy negatywnych informacji, bo pozwalają działać. Przynajmniej się nie zgadzać, dyskutować, zaprzeczać, przekonywać. Albo naprawiać to zajęcie często na dłużej. I bardziej wciąga. To jest taka konstruktywność negatywnych informacji. Pozwalają być zajętym. A to lubimy. Na pewno są w Twoim życiu ludzie, którzy Ci mówią miłe, pozytywne rzeczy. Którzy to? Co z tym robisz? Słyszysz naprawdę? Zdarza mi się na szkoleniach dla managerów mówić o chwaleniu. I siłą rzeczy o krytyce. Na ogół przy tej okazji dyskutujemy o praktyce tak zwanej kanapki motywacyjnej. Jest taka zasada wątpliwa moim zdaniem, że ilekroć chcesz komuś przekazać mięsko krytyki trzeba je zapakować w chlebek pochwały, z obu stron. Chwal krytykuj chwal. Fajny z ciebie chłop, ale ten raport to do niczego..... choć ubierasz się bardzo ładnie....Tak niestety najczęściej wygląda praktyka tak zwanego motywowania kanapką. Ogół konkret ogół, Do tego ton się wzmacnia i uwiarygodnia wyłącznie na czas krytyki... Czy nie lepiej od serca powiedzieć, o co ci chodzi niż prawą ręką za lewe ucho i nic właściwie nie powiedzieć? Co więcej przecież odbiorca też się w końcu nauczy twojej techniki. Jakoś przeczeka chwalenie i tak wie, że chodzi o mięsko krytyki, a ono przychodzi niezawodnie. Kiedy już jest podane nawet nie słucha pozytywnego finału... Nie tak się motywuje, nie tak się przekazuje ludziom wartościowe oceny... Ilekroć pytam ludzi, co to jest asertywność, niezmiennie odpowiadają, że to jest umiejętność mówienia nie.... Otóż trzeba asertywnie powiedzieć, że to nie jest cała prawda o asertywności. To jest jej mniejsza część. Asertywność to jest umiejętność wypowiedzenia własnego zdania. A to zdanie może być pozytywne. Może przybrać postać prośby, oczekiwania. Za rzadko ludzie ze sobą rozmawiają w ten sposób. Właściwie warto by chyba uczyć asertywnego chwalenia i asertywnego przedstawiania własnych próśb i oczekiwań. W domu, w pracy. Skąd tyle byle-jakości w naszych relacjach, skąd tak mizerna jakość wzajmnego traktowania się, czy choćby obsługi klienta? Cicha zgoda na kiepskość. Setny raz patrzę na kiepski świat i myślę, że tak już musi pozostać. A mówię, czego bym chciał, co mi się podoba? Czasem uczę chwalenia. Pojawia się jednak kwestia przyjmowania pochwał. Łatwiej chwalić niż przetrwać pochwałę. Managerowie często mówią, że chętnie by chwalili, tylko że tracą cały zapał, gdy widzą, jak ich podwładni reagują na komplementy. Podejrzliwością, zmieszaniem, zawstydzeniem, kurczeniem się i unieważnianiem całej sprawy. Ciężko pochwalić, ale i ciężko oglądać pochwalonego. Sam mam tu ciekawe doświadczenie Ewo, świetnie to zrobiłaś.... Ależ Darku, dajmy spokój tym pozafinansowym formom motywowania... Kiedy się czasem sztucznie zaaranżuje w grupie czy w związku sesję chwalenia to widzę wyraźnie, jak bardzo ludzie przeżywają i jak są zaskoczeni. To oni wiedzą o mnie tak dobre rzeczy? Właśnie te? Aż tyle? Pomyśl o swoich relacjach. Wystarczająco często mówisz, jak ważni są dla Ciebie ważni ludzie? Co dla Ciebie znaczą? Wiedzą o tym? Właściwie może Walentynki mogą być dobrym pretekstem. I początkiem? Może też trzeba pomyśleć o Walentynkach sam na sam ze sobą? Wiem jak to brzmi, kiedy się mówi pokochaj siebie. Pseudopsychologia z kręgów bliskich Bridget Jones. Ale.... Możesz o sobie myśleć dobrze lub źle, możesz się skupiać na przeszłości lub przyszłości. Kiedy się złoży te dwie perspektywy to się otwiera zaskakująco rzeczywista czwórpolówka. Najpierw ci, co się koncentrują na negatywach przeszłości. Żyją uciekając. Byle się nie powtórzyła moja zła przeszłość. Bieda, konflikty, zwolnienie z pracy. Zawsze się coś znajdzie, od czego można uciekać. Nigdy więcej komuny często mówią. Druga grupa to ci, co się koncentrują na pozytywach przeszłości. Dumni zasypiają. Komuno wróć, kiedyś było lepiej, za moich czasów to było... Zasnęli ze swoimi idealizacjami. Negatywy przyszłości to ci, co się boją. Bo przecież jak by dobrze nie było może się popsuć. Jak mawiał Forrest Gump shit happens.... Zaskakująco wielu ludzi sukcesu łączy dumę ze strachem. Jest dobrze, ale jak długo może tak być? Na pewno coś się w końcu popsuje.... A przecież nie musi tak być. Jest jeszcze naprawdę konstruktywny kierunek. Pozytywy przyszłości. Rozwój. Cele. Marzenia. Nadzieje. Dlatego właśnie warto ilekroć szukasz konstruktywności przez możliwość naprawiania uczyć się konstruktywności przez rozwój. Zachęcam. Spróbujmy tak porozmawiać. Konstruktywnie. |
|
CHILTERN Consultancy International Polska Sp. z o.o.
/0-22/617 22 50, 617 22 03, 617 22 07 office@chiltern.pl | |