|
SZUKAM DOBREJ PRACY... Felieton Dariusza Dumy, Prezesa Chiltern, opublikowany w miesięczniku Home&Market
Właściwie nie zazdroszczę dzisiejszym studentom ani absolwentom. Po pierwsze ogólna recesja. Ale dzieje się na naszych oczach coś jeszcze gorszego. Był czas nadmiarowego rozwoju w polskich firmach. Zatrudniały ludzi - po prostu inwestując i walcząc o rynek. Wyniki rosły o setki procent z roku na rok, zespoły również powiększały się kilkukrotnie. Musiało przyjść wyhamowanie. Ciężko więc stanąć na dzisiejszym rynku pracy jako absolwent bo trzeba pokonać zarówno kontrkandydatów ze swojego rocznika jak i tych, którzy już w firmach są i wcale nie mają zamiaru odchodzić bo i dokąd? Nie dziwi więc duże zainteresowanie studentów wszystkim, co może zwiększyć ich szanse na rynku pracy. Staże, często bezpłatne, szkolenia, warsztaty, praktyki o nie też toczy się dzisiaj walka. Zdobyć jakiekolwiek doświadczenie w jakiejkolwiek albo prawie jakiejkolwiek pracy. Nawiązać kontakt z potencjalnym pracodawcą, dać się zauważyć to bardzo ważne cele dzisiejszych studentów. A myślą o nich niemal od momentu rozpoczęcia studiów. Co to tak naprawdę dla nich znaczy zrobić karierę? Pewnie jest tyle odpowiedzi, ilu ludzi. CO ciekawe własną odpowiedź mają zarówno ci, którzy myślą, że ją zrobili, jak i ci, którym się nie udało. Na pewno są cztery wartości, o których w różnych proporcjach mówią. Pieniądze, władza, osiągnięcia, prestiż. Dojrzalsi często dodają, że prawdziwa kariera polega na tym, by życie zawodowe służyło życiu osobistemu. Prywatnie sądzę, że kariera to jest to, co praca robi z moim życiem. I to właśnie odróżnia karierę od karierowiczostwa, w którym praca właściwie niszczy mnie i ważne dla mnie wartości. Wydaje mi się, że dzisiejsi studenci i absolwenci są coraz bardziej tych prawd świadomi. Oczywiście nie jest im łatwo. Często zamiast myśleć o karierze marzą po prostu o otrzymaniu jakiejkolwiek pracy. Uczyli się tego, czym jest praca na dwóch w zasadzie wzorcach. Po pierwsze pokolenie dziadków, którzy pracowali jeszcze w komunie, według zasady czy się stoi, czy się leży... albo ręka rękę myje, a kto jest z nami temu się odwdzięczymy. Po drugie złote dzieci polskich reform. Szybkie kariery pokolenia 1968, kiedy wystarczyło mieć jaką taką inteligencję i porozumiewać się po angielsku, by w 2 lata zostać prezesem zachodniej korporacji na Polskę. Pierwszy wzorzec jest skompromitowany i od niego oczywiście młodzi ludzie chcą uciekać, zwłaszcza gdy widzą jaki rodzaj ładu zostawili nam dziadkowie i jakie za to dostają emerytury. Wzorzec polskiego yuppie jawi się jako atrakcyjny i zwodzi wielu, tylko że jest w dzisiejszych warunkach nie do powielenia. Chyba że u Wielkiego Brata, w polityce, albo za cenę pohukiwań na granicy Kuby Wojewódzkiego. Nie każdego stać na flirt ze światem, w którym tani marketing wypiera wartości i przyzwoitość. Trzeba więc szukać nowych odpowiedzi na pytanie, czym jest prawdziwa kariera młodego człowieka w Polsce. Co powinien studiować i jak studiować, żeby sobie poradzić na rynku i żeby praca była wartościowym elementem życia? To są bardzo ważne pytania. Wystarczy spojrzeć jak popularne są wszelkie warsztaty, koła naukowe i targi pracy, na których studenci poszukują odpowiedzi. A przecież uczelnie też nie śpią. Toczy się wiele dyskusji i prowadzi wiele eksperymentów, by wypracować taki model edukacji, który pomoże studentowi znaleźć dobrą pracę a potencjalnemu pracodawcy wartościowego pracownika. Sensownie budowana kariera opiera się dziś na czterech najważniejszych filarach. Pierwszy z nich to wyobraźnia rynkowa. Najprościej mówiąc chodzi o to, by uczyć się tego, co będzie atutem na rynku pracy za kilka lat, a nie tego, co jest wartościowe teraz. Świat również świat pracy zmienia się coraz szybciej. Pewne zawody się pojawiają, pewne znikają. Dwadzieścia lat temu obowiązywał model liniowej kariery ta sama branża, ten sam dział, ta sama firma, to samo miejsce. Dziś to już nie do pomyślenia. Nowe technologie, nowe oczekiwania, struktury, sposób działania. Ciekawe też było obserwowanie szturmu studentów na pewne kierunki, które były w danym momencie popularne, bo związane z dobrze płatnymi zawodami. Był taki czas, kiedy kto żyw studiował finanse bo księgowych akurat brakowało, więc był to bardzo dobrze płatny zawód. Tylko że w takiej sytuacji już za późno na studiowanie księgowości choć uczelnie oczywiście zapewniają mnóstwo miejsc. Po prostu za pięć lat będzie nadprodukcja księgowych i właśnie ją mamy... Księgowa w biurze rachunkowym często nie zarabia dziś średniej krajowej. Była też era zarządzania i marketingu. Właściwie wszyscy to studiowali w wyższej szkole czegoś tam... Tylko czy pomyśleli, kto zatrudni tych wszystkich zarządców i marketingowców? Dziś wydaje się, że mamy erę prawników i psychologów... Jeśli więc ty lub twoje dziecko wybiera się na któryś z tych kierunków trzeba się jasno określić. Albo będzie naprawdę wybitne i da sobie radę niezależnie od nadprodukcji specjalistów, albo te studia okażą się po prostu chybioną inwestycją. Słowo inwestycja to właściwie drugi filar sensownej kariery. Uczenie się, studiowanie to inwestycja. Może być udana, może być chybiona. Inwestować trzeba stale. Przeraziłem się, gdy przeczytałem, że 65% Polaków nie przeczytało w ostatnim roku żadnej książki związanej z ich pracą zawodową. A świat goni do przodu. Jest tu jednak również ważna podpowiedź dla mądrego studenta nie czekaj, aż Ci profesor powie, czego się masz nauczyć miej własną koncepcję, inwestuj w siebie, aktywnie zabiegaj o nowe kompetencje. A jeśli już pracujesz ucz się nowych rzeczy by być wciąż atrakcyjnym na rynku pracy. Bo już nie ma szans na myślenie: skoroś mnie Polsko uczyniła biologiem, daj mi pracę biologa. Może masz zostać twórcą strony internetowej albo programu edukacyjnego w biologii ale to będzie od Ciebie wymagać nauczenia się wielu nowych rzeczy. Od techniki po inicjatywę. Te kompetencje powinny być różnorodne. I to jest właśnie trzeci filar zrównoważony, wszechstronny rozwój całego człowieka. Kiedy obserwuję dzisiejsze uczelnie, studentów i firmy to mam wrażenie, jakbyśmy myśleli, że człowiek składa się wyłącznie z wiedzy czyli informacji, które siedzą w głowie i można ich w dowolnym momencie użyć. Im więcej wiem tym lepiej. Takie społeczeństwo mądral. Zresztą system nauczania w Polsce temu sprzyja. Okazuje się jednak, że umyka nam z tego powodu kilka ważnych spraw. Człowiek to także umiejętności czyli to co w mięśniach, to co potrafię zrobić praktycznie. Wielu pracodawców uskarża się, że typowy polski absolwent wiele wie, ale niewiele potrafi. Brakuje praktycznego treningu. Myśleć, decydować, przekonywać, komunikować się, poszukiwać i analizować informacje, organizować, planować, przewodzić zespołowi, współpracować z ludźmi wokół wspólnego celu to są bardzo ważne umiejętności, często ważniejsze niż encyklopedyczna wiedza. Można i trzeba je trenować. Tylko gdzie? I jak? Uczelnie niestety tego nie zapewniają. Trzeba sobie radzić samemu naprawdę trzeba. Na warsztatach, ćwiczeniach albo w bezpośrednim, dobrze zorganizowanym i przemyślanym działaniu, najlepiej pod kierunkiem praktyka. I wreszcie człowiek to także postawa. Najprościej mówiąc to co w sercu. Tutaj pracodawcy narzekają najbardziej. Absolwenci polskich uczelni mają braki w postawie. Mam tu na myśli wartości, nastawienie i motywacje. Pewnie one się kształtują na długo przed studiami, jest jednak kilka postaw, których można by się w czasie studiów nauczyć. Mam tu na myśli ciekawość świata i innych ludzi, gotowość do zmian, uczenia się, zdrową ambicję, pracowitość, wiarę w sens i celowość wysiłku, zorientowanie na cel, optymizm, proaktywność, enztuzjazm, pokorę, nastawienie na współpracę z innymi. Można by jeszcze mnożyć przykłady, można by się pytać, na ile są to sprawy do nauczenia, a na ile trzeba je wynieść z domu. Dwie rzeczy są dla mnie pewne gdyby uczelnie aktywniej promowały i modelowały tego typu postawy ilość atrakcyjnych dla rynku pracy absolwentów znacznie by wzrosła, a każdy student wiedział by, o co tak naprawdę chodzi w poważnej pracy. Tymczasem niestety muszę tu szczerze postawić pytanie: ile polskich uczelni, ilu wykładowców mogłoby być wzorcami tego typu postaw? Każdy praktyk doskonale wie, że to właśnie postawa człowieka jest najważniejsza. Gdy ona jest w porządku - reszty można się szybko douczyć. To właśnie na braki w postawach najczęściej narzekają polscy pracodawcy. Czwarty filar sensownie budowanej kariery to tzw. spójność. Warto swoje zawodowe ambicje i zamierzenia dopasować do tego, kim się tak naprawdę jest. Jeśli mam temperament handlowca nie będę szukał kariery w księgowości bo skończy się to zniechęceniem i wypaleniem. Warto zapytać się w jakiej pracy z pasją zaangażuję moje wrodzone cechy i predyspozycje? Co mi najbardziej odpowiada? Wydaje się, że to banał. Skąd w takim razie tak wielu informatyków, którzy zamiast genialne pisać programy nieudolnie próbują zarządzać zespołami? Skąd takie kłopoty managerów, którzy usiłują stworzyć zespół z ludzi, którzy przez swój wybujały indywidualizm do żadnego zespołu się nie nadają? Warto u progu kariery zapytać samego siebie, na ile jestem materiałem na specjalistę, na ile na dobrego członka zespołu, na ile jestem materiałem na szefa. No właśnie. Szef to również zawód. Warto zerwać z mitem, ze kariera polega na tym, by trochę popracować na jakimś tam niskim stanowisku, a potem iść w dyrektory. Szef to profesja wymagająca wielu precyzyjnie mierzalnych, konkretnych kompetencji. Myślę, że mamy w Polsce dramatyczny niedobór dobrych szefów i przywódców. A wynika on stąd, że się ludziom wydaje, że co jak co, ale zarządzać to każdy potrafi. Działem, firmą, partią, krajem bardzo proszę. Tylko kto będzie tworzył wizję, kto będzie planował, organizował, motywował, uczył, radził, wzmacniał, korygował? Samo się nie zrobi. Warto więc szukać i promować szefowskie talenty. Tylko ilu studentów ma tę świadomość, ile uczelni w tym pomaga i jak pomagają? Na ile ludzie stojący u progu kariery chcą i wiedzą jak inwestować swój czas i pieniądze w mądry rozwój umiejętności przywódczych? Wielkie wzorce dużych karier polskie i zagraniczne wybitni przedsiębiorcy, managerowie, specjaliści, artyści. Wszyscy oni budowali swoje kariery w mniej lub bardziej świadomy sposób na czterech powyższych filarach. Wyobraźnia rynkowa by wiedzieć, co wartościowe, stałe inwestowanie w siebie i zrównoważony rozwój wszystkich potrzebnych kompetencji by nie pozostać w tyle i być naprawdę przygotowanym na zadania, które się chce wykonywać i wreszcie spójność by praca nie wypalała, a raczej uskrzydlała, pomagała szczęśliwie żyć. Bardzo często w czasie warsztatów, które prowadzę, dyskutujemy na temat elementu szczęścia w budowaniu kariery. Niewątpliwie wiele zależy od przypadku i tzw. zbiegów okoliczności. Na koniec jednak chcę przywołać pewną metaforę. Żaden wędkarz nie ma gwarancji, że właśnie dzisiaj złapie wielką rybę. To jednak nie zwalnia go z obowiązku ciągłego uczenia się, szukania najlepszego sprzętu, najlepszej przynęty i najlepszego miejsca na łowisku. I stawania tam z wędką w ręku dzień po dniu... |
|
CHILTERN Consultancy International Polska Sp. z o.o.
/0-22/617 22 50, 617 22 03, 617 22 07 office@chiltern.pl | |