felieton Dariusza Dumy, Prezesa Chiltern, opublikowany w miesięczniku Gentleman
MARZENIA BIZNESMENÓW

CO CI SIĘ MARZY BIZNESMENIE?

Znów na mojej zawodowej drodze mądrze spotkałem kobietę. Business woman. Na okropnie biznesowym śniadaniu. Żeby zjeść, co tam będzie do zjedzenia i omówić, co do omówienia. I nawet się jeszcze okazało, że porozmawiamy dłużej, niż śniadanie wymaga. Nie chcemy i nie musimy szybko prosić o rachunek, żeby biec do swoich bardzo ważnych spraw. Więc porozmawialiśmy o życiu.... A ponieważ business woman była naprawdę poważną business woman jakoś mi w którymś momencie zabrakło w tej naszej rozmowie romantyzmu i fantazji. Zapytałem więc, prowokacyjnie trochę a ty w ogóle masz marzenia? O nie mój drogi ja już nie mam marzeń, mam cele....

Od razu wiedziałem, że to jest temat, który zasługuje na felieton. Nawet nie dlatego, że to była w gruncie rzeczy wstrząsająca odpowiedź. Większość ludzi, którym tę historię opowiedziałem zgodziła się, że to skrajny przypadek nowoczesności i że im się jeszcze nie zdarzyło tak myśleć. Nawet jeśli wiodą bardzo biznesowe, pragmatyczne życie. No i nawet jeśli na co dzień korzystają ze szkoleń i porad speców od skuteczności, sukcesu i zarządzania sobą... Są inne, bardzo ważne powody, żeby się zająć marzeniami.

Coraz mniej w naszym świecie miejsca na marzenia. Harry Potter robi taką karierę pewnie dlatego, że możemy z nim razem choć na chwilę zająć się tym, co inne niż codzienna, tak dobrze znana rzeczywistość. Czytają go dorośli, bo potrzebują marzeń czytają go dzieci, bo już im coraz rzadziej dorośli opowiadają bajki. Do dziś pamiętam historie opowiadane mi przez rodziców, zwłaszcza że każdą z nich słyszałem wiele razy o lisie i kogutku, o lataniu balonem, o Jasiu i Małgosi. Nie tak jak w książkach bo za każdym razem było troszkę inaczej. To na pewno było wychowanie do marzeń. Kiedy dziś o to pytam przyjaciół, to mówią, że bardzo daleko odeszliśmy od bajkowego klimatu dzieciństwa, a szkoda...

Jak to jest z Twoimi marzeniami? Co się z nimi porobiło? Dlaczego coraz mniej marzysz? A nawet jeśli to biznesowo mówiąc jaka jest jakość tych marzeń? Czy Ci służą? A może raczej przeszkadzają niż pomagają?

Co się może przydarzyć naszym marzeniom? Na pewno czasem bywają zbyt wychudzone. Takie, jakby ich prawie nie było. To się często zdarza ludziom, którym się za wiele udało. Zblazowani. Już nie mają o czym marzyć. Bóg ich pokarał tym, że dał zbyt wiele z tego, czego oczekiwali. Marzenia im same jakoś schudły, może nawet poznikały. Bycie człowiekiem sukcesu wymaga wielkiej czujności. Nie można dać się zwieść. Trzeba się rozwijać, dojrzewać, żeby znać prawdziwą wartości rzeczy i spraw. Żeby nie było jak w hip-hopowej piosence o tych, co biorą fikcję za autentyk.

Hodujesz wychudzone marzenia również wtedy, gdy się boisz porażki. Minimalizujesz swoje rozczarowania tym, że po prostu nie oczekujesz zbyt wiele. Im mniej oczekujesz, tym mniej będziesz cierpieć, kiedy tego nie dostaniesz. I tak ci życie mija. Może i nie zdobyłem złotego medalu ale czy o to kiedykolwiek mi chodziło?

Zdarza się, że decydujemy, by uśpić marzenia. Owszem - marzenia, kiedyś jak najbardziej, ale nie teraz. Teraz mam ważniejsze sprawy. Firma, dzieci, fuzja, skończyć projekt, spłacić kredyt, zarobić pieniądze wrócę do tego, o czym marzyłem, ale na razie przecież nie mogę.

Czasem tak bardzo brniemy w to, co na co dzień wydaje się ważne, że zamiast się do marzeń przybliżać w gruncie rzeczy się od nich oddalamy. Im dalej jesteśmy tym łatwiej je dla wygody porzucić. W końcu uwierzyć, że to nigdy nie były nasze marzenia. Jak by to było smutne, gdyby twoje cele zawsze cię prowadziły w inną stronę, niż marzenia. A to chyba dzisiaj niestety częste...

Zamienić marzenia na cele to bardzo sprytny i wygodny zabieg. Cel jest logiczny, realny, jest konkretny, jest do osiągnięcia. Można zaplanować drogę do niego. Jakoś wynika z twojego dotychczasowego życia. Znasz, rozumiesz, kontrolujesz, wiesz.

Z marzeniami jest inaczej. Nie muszą być realne, nie muszą być konkretne, nie muszą z niczego wynikać. Za to są twoje. Twoje ale nie tylko dla ciebie. Trzeba się nimi dzielić. Jak pisze ksiądz Twardowski śpi się dla siebie, ale sny ma się dla drugich. Nie trzeba na nie zasługiwać. Nie ma sensu zastanawiać się, czy na nie zasługujesz. Nawet jeżeli wielkie, śmiałe i nierealne. Nawet jeśli na własne życzenie porzucisz wszystko, co do tej pory...

Najważniejsze w marzeniach są dwie rzeczy. Po pierwsze - trzeba je z przyjemnością pielęgnować i przeżywać. Mały Książę miał taki zwyczaj, że sobie powtarzał, żeby zapamiętać. Po prostu spędzaj czas ze swoimi marzeniami i już. Nie daj sobie wmówić, że to jest czas zmarnowany. Marz jak najczęściej. Przecież to jest takie przyjemne.

Po drugie miej odwagę realizować marzenia. Już. Nawet jeśli trzeba wiele zmienić i wiele porzucić dla marzeń. Wszystko już mam ułożone, tylko że to nie jest to, czego zawsze chciałem. Myślę teraz o rozmowie telefonicznej z ostatnich dni, z kimś, kto w takiej właśnie sytuacji ma odwagę i mądrość z rocznym biletem w kieszeni lecieć do wymarzonej Australii. Bagaże już popłyneły wcześniej...

A tobie co się marzy?

D. Duma

CHILTERN Consultancy International Polska Sp. z o.o. /0-22/617 22 50, 617 22 03, 617 22 07 office@chiltern.pl | by Agencja Interaktywna Internet Designers